Papuzie stada są dość mocno zhierarchizowane. Występują w nich osobniki dominujące, które starają się podporządkować sobie pozostałych członków grupy. Zachowują się wtedy agresywnie, egzekwując swoje potrzeby. Można to zaobserwować w każdej wolierze z ptakami. Struktura grupy widoczna jest na żerdziach. Ptaki dominujące zajmują te najwyższe, a te mające niższą pozycję społeczną, muszą zadowolić się żerdziami bliżej ziemi. Podobnie może być w kontaktach z ludźmi. Pierwsze przejawy chęci dominacji naszej papugi możemy zauważyć podczas wspólnych zabaw. Ptak może czasami symulować zachowanie agresywne. Jeśli opiekun przestraszy się ptaka, ten odbierze to, jako podporządkowanie mu się, co będzie go stymulować do eskalowania tego rodzaju zachowań. Jeśli w porę nie podejmiemy odpowiednich działań może dojść do tego, że nasz dotąd wspaniały, łagodny pupil zamieni się w agresywnego, wymuszającego swoją wolę osobnika. Nie wolno do tego dopuścić. Jeśli zauważymy pierwsze próby dominowania, bez trudu możemy je wyeliminować już na samym początku.
Dobre rezultaty przynosi metoda tzw. „traktowania papug z góry”. Osobnik o skłonnościach do dominacji zawsze będzie starał się „wywyższać” sytuując się możliwie na najwyższym miejscu. Nie wystarczy mu już przesiadywanie na ramieniu opiekuna. Będzie chciał siedzieć na jego głowie lub wyższym meblu. Konieczna jest wtedy interwencja. Sprowadzamy ptaka „do parteru”. Nie zważając na protesty podczas wzajemnych kontaktów, siadamy i pozwalamy papudze przebywać wyłącznie na naszych kolanach. Nie pozwalamy na siadanie wyżej. Zwykle po kilku nieudanych próbach wspięcia się wyżej, papuga pokornieje i staje się zdecydowanie łagodniejsza. Jeśli zachowanie agresywne potęguje się, przerywamy zabawę i umieszczamy ptaka w klatce. Próbę zabawy ponawiamy, gdy stanie się spokojniejszy. Systematyczne powtarzanie tego rodzaju terapii podczas zabawy zwykle przynosi pozytywne rezultaty.
Jeśli zachowania agresywne przybiorą na sile, co może wystąpić u niektórych starszych ptaków „po przejściach” związanych np. ze zmianą opiekuna lub niewłaściwie wychowywanych, musimy reagować natychmiast. Każdorazowo, jeśli ptak wykaże agresję, należy umieścić go w niewielkiej klatce, którą stawiamy na podłodze w pustym pokoju i pozostawiamy go tam samego przez kilkanaście minut. Jest to dla niego kara bezbolesna, ale bardzo dotkliwa w sensie psychicznym. Instynkt zawsze każe ptakom zajmować jak najwyższą pozycję (im wyżej tym bezpieczniej). Zmuszenie do przebywanie nisko na ziemi, nawet papugi przyzwyczajone do spacerów po podłodze, odbierają bardzo negatywnie. Kilkakrotne powtórzenie takiej kary bezpośrednio po agresywnym zachowaniu, a co najważniejsze szybka reakcja przy każdym (!!!) przejawie agresji, przynosi na ogół bardzo pozytywne rezultaty.
Wszystkie papugi, dla ich zdrowia i dobrej kondycji piór, należy systematycznie zraszać wodą. Większość bardzo to lubi. Ale, o ile rozpylona mgiełka ze zraszacza jest odbierana pozytywnie, to już pojedynczy strumień wody papugi odbierają jako dyskomfort. Wychowując papugę miejmy pod ręką zraszacz nastawiony na pojedynczy strumień, wypełnioną wodą strzykawkę lub małą dyngusówkę. Oczywiście, nie powinien to być strumień wody z węża ogrodowego. Jeśli nasza papuga pójdzie w miejsce, gdzie nie chcielibyśmy, żeby przebywała lub zacznie emitować dźwięki, których chcemy ją oduczyć, zaaplikujmy jej szprycę wodną. Nie zrobimy jej krzywdy. Jeśli będziemy postępować konsekwentnie, to może za drugim lub trzecim razem przyniesie to pożądany skutek. Papuga w końcu skojarzy związek swojego zachowania z poniesioną karą i proces resocjalizacji nabierze tempa.
Papugi uwielbiają działać „na granicy prawa” i prawdopodobnie po pewnym czasie nasz pupil zechce sprawdzić, czy zakaz nadal obowiązuje. Dlatego konieczna jest konsekwencja i reagowanie przy każdej próbie negatywnych zachowań.
Dobre rezultaty przynosi metoda tzw. „traktowania papug z góry”. Osobnik o skłonnościach do dominacji zawsze będzie starał się „wywyższać” sytuując się możliwie na najwyższym miejscu. Nie wystarczy mu już przesiadywanie na ramieniu opiekuna. Będzie chciał siedzieć na jego głowie lub wyższym meblu. Konieczna jest wtedy interwencja. Sprowadzamy ptaka „do parteru”. Nie zważając na protesty podczas wzajemnych kontaktów, siadamy i pozwalamy papudze przebywać wyłącznie na naszych kolanach. Nie pozwalamy na siadanie wyżej. Zwykle po kilku nieudanych próbach wspięcia się wyżej, papuga pokornieje i staje się zdecydowanie łagodniejsza. Jeśli zachowanie agresywne potęguje się, przerywamy zabawę i umieszczamy ptaka w klatce. Próbę zabawy ponawiamy, gdy stanie się spokojniejszy. Systematyczne powtarzanie tego rodzaju terapii podczas zabawy zwykle przynosi pozytywne rezultaty.
Jeśli zachowania agresywne przybiorą na sile, co może wystąpić u niektórych starszych ptaków „po przejściach” związanych np. ze zmianą opiekuna lub niewłaściwie wychowywanych, musimy reagować natychmiast. Każdorazowo, jeśli ptak wykaże agresję, należy umieścić go w niewielkiej klatce, którą stawiamy na podłodze w pustym pokoju i pozostawiamy go tam samego przez kilkanaście minut. Jest to dla niego kara bezbolesna, ale bardzo dotkliwa w sensie psychicznym. Instynkt zawsze każe ptakom zajmować jak najwyższą pozycję (im wyżej tym bezpieczniej). Zmuszenie do przebywanie nisko na ziemi, nawet papugi przyzwyczajone do spacerów po podłodze, odbierają bardzo negatywnie. Kilkakrotne powtórzenie takiej kary bezpośrednio po agresywnym zachowaniu, a co najważniejsze szybka reakcja przy każdym (!!!) przejawie agresji, przynosi na ogół bardzo pozytywne rezultaty.
Wszystkie papugi, dla ich zdrowia i dobrej kondycji piór, należy systematycznie zraszać wodą. Większość bardzo to lubi. Ale, o ile rozpylona mgiełka ze zraszacza jest odbierana pozytywnie, to już pojedynczy strumień wody papugi odbierają jako dyskomfort. Wychowując papugę miejmy pod ręką zraszacz nastawiony na pojedynczy strumień, wypełnioną wodą strzykawkę lub małą dyngusówkę. Oczywiście, nie powinien to być strumień wody z węża ogrodowego. Jeśli nasza papuga pójdzie w miejsce, gdzie nie chcielibyśmy, żeby przebywała lub zacznie emitować dźwięki, których chcemy ją oduczyć, zaaplikujmy jej szprycę wodną. Nie zrobimy jej krzywdy. Jeśli będziemy postępować konsekwentnie, to może za drugim lub trzecim razem przyniesie to pożądany skutek. Papuga w końcu skojarzy związek swojego zachowania z poniesioną karą i proces resocjalizacji nabierze tempa.
Papugi uwielbiają działać „na granicy prawa” i prawdopodobnie po pewnym czasie nasz pupil zechce sprawdzić, czy zakaz nadal obowiązuje. Dlatego konieczna jest konsekwencja i reagowanie przy każdej próbie negatywnych zachowań.


mam pytanie. a jednym w kolejnych postów napisane jest, że jeżeli papuga nawołuje nas głośnymi dźwiękami to nie nalezy do niej przychodzić . a w tym poście, że w wypadku negatywnych zachowan nalezy "oblać" ją wodą .. więc nei weim jak należy postępować w tej sytuacji ..
OdpowiedzUsuńDziałania polegające na nie podchodzeniu do papugi, kiedy nawołuje lub oblewanie jej wodą mają różne cele.
UsuńNie reagując na głośne zachowanie pupila wykształcamy u niego świadomość, iż tego rodzaju zachowania z jego strony nie mają sensu, ponieważ opiekun nie reaguje pozytywnie (z punktu widzenia ptaka) na nawoływania.
Natomiast oblewanie wodą to rodzaj karcenia, którego zadaniem jest oduczenie ptaka już nabytych zachowań, które jego opiekun utrwalił reagując na papuzie krzyki w sposób zgodny z intencjami pupila.
Jeżeli na początku zignorujemy głośne zachowanie, to później nie będziemy musieli stosować kar.
Witam Panie Andrzeju,
OdpowiedzUsuńbardzo cenię Pańskie rady, ponieważ jest Pan profesjonalistą i osobą świetnie obeznaną z "ptasim towarzystwem", czego brak naszym wetom i większości "hodowców"-handlarzy. Pomimo nie małego już doświadczenia w pielęgnacji większych papug mam pewne problemy behawioralne z moim Aruśiem ( Arą ararauną ), a sprawa dotyczy jego wrzasków, a mianowicie ich częstotliwości. Samczyk skrzeczy zarówno będąc sam w mieszkaniu w klatce, a wiem to od sąsiadki, jak również spędzając czas poza klatką min. 4 godziny dziennie plus 48h w weekendy. Również podczas zabawy potrafi bezceremonialnie halasować i trudno mi cokolwiek w tej materii wyegzekwować. Jeśli podstawiając mu żerdź zamknę go w klatce i pozostawię samego skrzeczy jeszcze głośnie, jeśli go nakryję pokrowcem na klatkę, potrafi błyskawicznie go zrzucić i w ogóle nic nie robi sobie z moich prób uciszenia nicponia. Jeśli nań krzyczę, to rozumie to tylko jako nowy kontakt głosowy i natychmiast odpowiada potęrznym papuzim wrzaskiem naśladując ton mojego głosu. Naturalnie zdaję sobie sprawę, że zdarzają się takie niehlubne wyjątki od reguły, ale ja chcąc nie chcąc muszę szanować sąsiadów, przynajmniej w weekendowe poranki...Nadmienię, że ptak jest młody, z czerwca 2011, obrączkowany i z pełną dokumentacją ( co wyklucza ptaka z odłowu-co również podejrzewałem ), więc prędzej czy później powinien złagodnieć? prawda...? Chciałbym dodać, że zawodzą mnie różne sposoby przekierowania haąłśliwości na inne formy ekspresji wypróbowane na chociażby amazonkach czy aleksandrettach eupatriach...Co mógłby Pan doradzić???
Szczególnie w przypadku ar ważne jest, aby decydować się na zakup ptaka pochodzącego z ręcznego karmienia. Ary w stadzie hodowlanym są hałaśliwe, a młode uczą się od starszych zachowań, które trudno jest zaakceptować w mieszkaniu. Dlatego ary "spod rodziców" bardziej nadają się do hodowli niż na papugi do towarzystwa. Ary pochodzące z ręcznego chowu nie nabywają tych niepożądanych dla nas nawyków.
UsuńJeśli już musimy zdecydować się na arę wykarmioną przez naturalnych rodziców, to nie powinien być to osobnik, który po wykarmieniu jeszcze przez kilka miesięcy funkcjonował w wolierze wśród innych papug nie mając bliższych kontaktów z człowiekiem lub też przebywał samotnie w klatce bez emocjonalnego wiązania się z opiekunem. Jeśli ara „spod rodziców” przez pewien czas przebywała w papuzim stadzie, nowy opiekun musi, szczególnie na początku, poświęcić jej bardzo dużo czasu. Podstawowe znaczenie ma tu przywiązanie papugi do siebie i sprawienie by bezgranicznie nam zaufała. Trzeba też zadbać, aby wzajemne stosunki nowego pupila i jego opiekuna nie przypominały tych panujących w stadzie, gdzie wszystkie osobniki dążą do dominacji. Nie można pozwolić, aby papuga podporządkowała sobie opiekuna. Jednak tego, w jaki sposób to zrobić nie ustalimy na forum. Zwykle człowiek, zanim uzyska poradę psychologa, musi spędzić wiele godzin w jego gabinecie, gdzie leżąc na kanapie opowiada z detalami o swoich przypadłościach. Proszę, więc, nie oczekiwać, abym ja na podstawie krótkiego opisu mógł udzielić porad w sprawie rozwiązania problemu. Są to zawsze, pomimo pewnych generalnych prawidłowości, sprawy indywidualne i bez wszystkich, dla wielu wydawałoby się nieistotnych, informacji czasem nie jestem w stanie pomóc. Uważam, że tylko rozmowa może przybliżyć istotę problemu i wspólnie wypracować jego rozwiązanie. Dlatego zapraszam na rozmowę do Sklepu z Papugami.
Tymczasem - krzyczenie na ptaka nie ma sensu. On traktuje to jako sposób komunikowania się i odpowiada po swojemu. Wie, że swoim zachowaniem wymusi zwrócenie na siebie uwagi. Największym błędem jest reagowanie na nie. Pokrzykiwanie, podchodzenie do klatki i, wreszcie dla "świętego spokoju", wyjęcie z niej papugi, odbierane jest przez zwierzę jako spowodowanie korzystnych dla niego zachowań opiekuna. Jeśli nasz pupil jest zbyt pobudzony należy go ignorować i dopiero, gdy stanie się spokojny, możemy go w jakiś sposób nagrodzić.
Jeśli jednak Pana ara będzie całymi dniami nudziła się w samotności, problem nie tylko nie zostanie usunięty, ale będzie narastać. Dla ptaka, który wymaga dopiero przystosowania do przebywania z ludźmi, cztery godziny dziennie mogą nie wystarczyć. Jeśli nie jest Pan w stanie poświęcać jej więcej czasu, to trzeba pomyśleć o jakimś towarzystwie. To wcale nie musi być przedstawiciel tego samego gatunku. Na Pana miejscu spróbowałbym połączyć arę z amazonkami. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że jeśli zwiąże się ona z innymi ptakami, to o pogłębianiu się więzi z opiekunem, proszę raczej zapomnieć. Ideałem byłoby, gdyby mógł Pan najpierw ją oswoić (co wymaga czasu) i już związanego ze sobą osobnika połączyć z innymi ptakami.
Dzień dobry Panie Andrzeju,
OdpowiedzUsuńbardzo dziękuję za odpowiedź. Zgadzam się oczywiście z Panem, że ręczny wychów byłby idealny, ale życie nie zawsze niesie ze sobą idealne rozwiązania. Po kilku wolnych dniach, które spędziłem z papugą, mogę napisać,że spostrzeżenia odnośnie jej inteligencji są wrtęcz niewiarygodne! Fakt, samczyk nadal skrzeczy, ale krytyczne apogeum ma miejsce jedynie rano na "dzień dobry" i około "zachodu słońca". Naturalnie ptak nie jest sam w mieszkaniu, bo moja mama zajmuje się wszystkimi moimi papugami (plus 14 kanarków) podczas mojej nieobecności. Zaś obok klatki ary stoją klatka-woliera aleksandrett większych i klatki amazonek. Nie mniej jego klatkę umieściłem tuż obok mojego łóżka i okazało się, że papuga idzie spać równocześnie ze mną...Tzn jest cicho tak długo jak mam zamknęte oczy, natomiast w momencie mojego ruchu-typu przewracanie się z boku na bok, bądź przecieranie oczu rozlega się przeszywające bębenki w uszach raaa ( co znaczy wstawaj, dzieńdobry...), tylko czasem dość bolesne. Papuga bez obaw pobiera pokarm z rąk, głównie orzechy i owoce, ale zaczął najbardziej adorować moją siostrę, pomomo, że to ja sprzątam mu codziennioe, karmię i rozpieszczam łakociami. Ale cieszę się i z tego. Oczywiście ma jeszcze wiele cech bardzo dla nas domowników negatywnych-pominąwszy wrzask, zachowania destrukcyjne wszelakich sprzętów i co najdziwniejsze - chęć ich obrony w momencie naszej interwencji! Mam na myśli jego agresywną postawę w momencie prób odebrania sprzętu lub rzeczy nie nadającego się do zabawy, lub po prostu nam drogiego...Potrafi wówczas zaskoczyć swoją postawą. Definitywnie stara się mnie dominować.
No i kolejny problem powrotu do klatki...Ma klatko-wolierkę 100x78x160cm z placem zabaw i stojakiem na topie. wiem, że to dużo za mało na tak dużego ptaka, ale na moment obecny nie mam alternatywy. Aby móc ulokować papugę w klatcę, muszę zgasić swiatło, podłożyć mu żerdź w tak zwanym międzyczasie i po raptownym zapaleniu światła oszołomionego włożyć do klatki nagradzjąc daktylami, bądź owocem. Oczywiście "w pełnym" świetle również wejdzie na gałaź i da się ponosić, ale widząc mnie kierującego się w stronę klatki najzwyczajniej w świecie odfruwa...Nie ma podciętych lotek, i pomimo moich szczerych chęci nie znalazłem w okolicy weterynarza skłonnego przyjechać do mnie i tego się podjąć. Jestem z Dolnego Śląska, Świdnica. Po bardzo dla mnie przykrym incydencie z amazonką, wiem jak się mogą skończyć tak zwane wolne loty dla dzikich ptaków. Ale za nic w świecie nie zamierzam obciąć mu lotek sam, bo skutki tego występku zostałyby mi zapamiętane przez papugę na długo...A nie o utratę zaufania do mnie mi chodzi. Istotnym jest fakt, ze ara nie dąży zbytnio do kontaktów z innymi mieszkańcami pokoju. Nie zwróciłem uwagi, by poza cudzymi zabawkami interesowało by ją cokolwięk innego. Problem również w tym, że niszczy wszelkie zabawki, bez względu na ich wykonanie, cenę czy przeznaczenie...Wielu producentów zachwala swe, badź co bądź drogie zabawki dla ar, twierdząc, że opierają się one twardym dziobom papug...No, chciałbym widzieć ich reakcję na widok lecących w drzazgi "solidnych i trwałych" produktów ich firm...Być może ręcznie wychowane częściowo zatracają impulsywność swego charakteru, niemniej "dzikusy" potrafią rozpracować w ułamku chwili teoretycznie metalowe łaczenia "nie do przejścia" dla ptaków, bo o drewnie w jakiejkolwiek formie już nie wspomnę. Ara dostaje codziennie konary drzew do okorowywania, co przy okazji wywołuje mieszane uczucia sąsiadów widzących znikające w moich drzwiach okazałe konary drzew, których w jednym kawałku z powrotem już nie wynoszę;p. Dzięki temu zabiegowi jestem w stanie "utrzymać" wielkie dziobsko mojego pupila zajęte, choć na pewien czas. Co do wolności. To niestety, chwilowo rzeczywiście nie mam innego wyjścia jak wypuszczać arę podczas mojego wyjścia do pracy, a wówczas to moja mama i siostra doglądają gagatka. Zdaję sobie sprawę, z niewłaściwości mojego postępowania, ale dzięki temu ptak więcej czau spędza na toalecie, lataniu i podziwianiu świata zza okiennych szyb.
OdpowiedzUsuń. No i wówczas widząc coś irytującego podnosi donośny alarm, ale jest on zdecydowanie "lżejszy" i ma za zadanie dać wszystkim znać, że dzieję się coś. Po moim powrocie papuga jest kąpana, karmiona, i około 21 wędruje ze mną na odpoczynek nocny. Zyskuje wolność około 6 rano i dzięki temu manewrowi jesteśmy w stanie naprawdę zminimalizować jej hałaśliwość, bo pierwszy tydzień spędzony w klatce był po prostu koszmarem wyjętym z życiorysu. Dziwi mnie również, że pomimo iż przechadzam się tuż obok ary z amazonkami na ramionach, nigdy nie wzbudziło to jego uwagi. Istotnym jest również fakt, ze papuga nie boi się nas będąc poza klatką, nie przejawia również specjalnego zainteresowania, natomiast będąc już w klatce bywa, że zachowuje się w pewnym aspekcie agresywnie. Karmienie i pojenie samca odbywa się tylko i wyłącznie w klatce. Poza klatką papuga dostaje łakocie z ręki, lub grabi je od mniejszych papug. W zasadzie sama wraca posilić się do klatki, ale "wisi" wtedy na karmidle, gotowa w każdej chwili do ucieczki, gdyby komuś przyszło na myśl ją zamknąć. Mógłbym się tak długo rozpisywać, ale nie to mam na celu. Zależy mi bardzo na oswojeniu, ale nie za wszelką cenę. Niech je z ręki, mniej dziobie i po prostu mniej daje się we znaki sąsiadom i domownikom, a za 1,5-2 lata ( a może i wcześniej ) dostanie piękną żonę. Tylko już może ręcznie karmioną, co i mi i papudze wyjdzie na zdrowie. To po prostu zbyt kosztowne ptaki, by móc kupować sobie wedle życzenia. Mam nadzieję, że taka kombinacja "udomowiony dzikus" + ręcznie karmiona da początek zdrowego związku strawnego dla domowników i sąsiadów ;p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Krzysiek
Witam wszystkich,
OdpowiedzUsuńchciałbym napisać kilka smutnych słów na temat prawa polskiego i stosunków nazijmy je sobie "dobrosąsiedzkich"...To, co napiszę niech będzie przestogą dla tych, którzy marzą o dużej papudze w warunkach mieszkaniowych, zwłaszcza w bloku. O moich perypetiach z dziką, nieoswojoną arą pisałem w postach nieco wyżej. I pomimo posiadania pewnej wiedzy na temat tych pięknych papug nie wziołem pod uwagę faktu, że po prostu nie mieszkam sam...Wydawało mi się, że to co ja znoszę i moi bliscy, nie obchodzi, bądź nie powinno dotyczyć nikogo więcej. Tymczasem wciąż napływające na mnie skargi ze strony najbliższych sąsiadów spowodowały bardzo napiętą i nerwową sytuację sąsiedzką, mającą niestety swe odzwierciedlenie w kontaktach rodzinnych...To bardzo przykra sytuacja, i bardzo bolesna. Częste odwiedziny Pana dzielnicowego, skarga z Kodeksu Cywilnego o zakłucanie ciszy (niezależnie od ciszy nocnej, której to nigdy nie łamałem),o ciągły monotonny hałąs powodowany głównie przez nerwową arę araraunę. Ptak (pomimo dość młodego wieku) nie bardzo zaakceptował warunki klatkowe i pomimo mojego ogromnego nakładu pracy nie potrafił oswoić się zarówna z nami jak i życiem na ograniczonej powierzchni mieszkania. A może najzwyczajniej tej szansy mu nie dano... Nawet nie podejrzewałem, że w Prawie Polskim istnieja wzmianka na temat stałego, uciążliwego zakłucania ciszy również w ciągu dnia. Cóż, pokłuciłem się z cała klatką schodową, na darmo. Moją arę musiałem oddać do woliery "hodowczyni" dużych papug, z którą utrzymuję kontakt mailowo-telefoniczny. W rozliczeniu dostałem młodego samca lory wielkiej ( barwnicy ), bardzo oswojonego i "udomowionego". Ptak z ręcznego odchowu, teoretycznie nadający się do domu. Nie jestem dumny z siebie, serce mnie boli o araraune, nie "kłaniam" się z sąsiadami. Relacje z domownikami również pozostawiają wiele do życzenia. Życie nie jest usłane różami, ale odrobina tolerancji winna być wpisana w relacje międzyludzkie...Mam wrażenie, że mi tej szansy nie dano. Raptem posiadałem arę ledwie miesiąc. Nie chwalę się, nie żalę. Po prostu przestrzegam. Nim nabędziemy jakiegoś pięknego większego ptaka, upewnijmy się najpierw, że jesteśmy w stanie spełnić nie tylko wszystkie jego wymagania, ale również czy sama jego obecność w mieszkaniu nie spowoduje negatywnych reakcji z najbliższego otoczenia, przed czym srogo przestrzegam...
Kończąc chciałbym dodać, że ararauna trafiła do średniej wielkości wolierki zewnętrznej o przybliżonych wymiarach 4 m dł, 2 m szer i ok. 2 m wys. Faktycznie to niewiele, ale dla dzikiego samca wychowanego w "polowych" warunkach, to jak zbawienie. Jest mi z tego powodu bardzo źle, ale żywię nadzieję, że papuga będzie "chowała" sie dobrze.
Pozdrawiam wszystkich.